HISTORIA. Henryk Władysław Łuczak – zapomniany koniński bohater w 307 Dywizjonie Myśliwskim ,,Lwowskich Puchaczy’’

Autor: Agata Żabierek

II wojna światowa odcisnęła tragiczne piętno na społeczeństwie polskim. Zbrodniczy terror okupanta niemieckiego i sowieckiego nie ominął również powiatu konińskiego. Terror ten związany był nie tylko z licznymi egzekucjami. Z terenów naszego powiatu zostali bowiem wyrwani młodzi mężczyźni, którzy z hasłem na ustach: ,,Bóg, Honor i Ojczyzna” często ginęli za odzyskanie niepodległości i suwerenności kraju.


Jednym z takich przykładów bezgranicznego oddania Ojczyźnie jest postać Henryka Władysława Łuczaka. Urodził się on 9 kwietnia 1913 roku w Koninie. W momencie wybuchu drugiej wojny światowej miał dwadzieścia sześć lat. Pewne jest, że brał udział w działaniach wojennych rozgrywanych w Polsce w 1939 roku, jednak trudno wskazać w jakim dokładnie oddziale służył. Po klęsce Francji przedostał się do Wielkiej Brytanii, gdzie służył w 307 Dywizjonie Myśliwskim ,,Lwowskich Puchaczy’’ jako radioobserwator.

Dywizjon ten powstał 24 sierpnia 1940 roku w Blackpool. Z czasem stał się jedynym polskim dywizjonem myśliwskim nocnym. Od 1943 roku wykonywał zadania nad terenem okupowanej Europy, tzw. intruderkę i rendżerkę. Zadania te wymagały od załóg solidnego przygotowania do niskich lotów nocnych bez środków radiolokacyjnych.

Na podstawie zachowanej (obecnie przechowywanej w Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie) księgi lotów bojowych Henryka Łuczaka możemy dowiedzieć się, że w czasie służby w 307 dywizjonie walczył on na samolotach: Beaufighter MK-II (był to samolot dwusilnikowy, którego załogę stanowił pilot i radionawigator), Avro Anson (przeznaczony do szkolenia nawigatorów i strzelców pokładowych), De Haviland Mosquito MK-II (dwusilnikowy samolot drewnianej konstrukcji, uzbrojony był w 4 działka i 4 karabiny maszynowe).

Po wojnie porucznik Henryk Łuczak, zdając sobie sprawę że pokonanie hitlerowskich Niemiec nie przywróciło Polsce suwerenności, zdecydował się wyjechać do Stanów Zjednoczonych. Tam 7 października 1984 roku zmarł w San Mateo (California).

W hymnie 307 Dywizjonu Myśliwskiego możemy spotkać następujący tekst:

To nie jest ważne czy wrócimy
Krzyż dadzą czy postawią gdzieś
Byle do kraju i rodziny
Dotarła o zwycięstwie wieść.

Choć od śmierci bohaterskiego syna konińskiego miasta minęły już 33 lata, zachowały się po nim dokumenty poświadczające jego wielką odwagę i hart ducha. Niech tekst ten stanie się spełnieniem prośby wyrażonej przez wszystkich pilotów 307 dywizjonu w swoim hymnie, aby ,,(..) do kraju i rodziny dotarła o zwycięstwie wieść’’. Możemy być dumni z naszego lokalnego lotnika, który gotowy był oddać swoje młode życie abyśmy my dziś mogli żyć w wolnym i suwerennym kraju.

Bibliografia:
W. Król, Polskie dywizjony lotnicze w Wielkiej Brytanii 1940-1945, Warszawa 1976. Observer’s and AIR Gunner’s Flying LOG BOK Łuczak Henryk, [w:] http://www.muzeumlotnictwa.pl/index.php/digitalizacja/katalog/2584, 20.02.2017.
http://www.polishairforce.pl/dyw307hymn.html aktualizacja: 20.02.2017.
Zdjęcie pochodzi ze strony: http://www.polishairforce.pl/dyw307zdj.html

 
PROMOCJA, REKLAMA, PROMOCJA, REKLAMA