STARE MIASTO. Mieli okazję… błysnąć

SM1

Wszechobecność reklam we współczesnym świecie można porównać chyba tylko do… powietrza. Są wszędzie. Nie da się bez nich funkcjonować, co nie znaczy, że ich działanie zawsze i wszędzie jest korzystne. Reklama – jak zanieczyszczona atmosfera – może też nieźle zatruć człowiekowi życie. Szansa na pozbycie się niechcianych spotów i „atakujących” billboardów jest bliska zeru, więc jedyne co zostaje, to poznać mechanizmy funkcjonowania „dźwigni handlu” i uodpornić się na nie. W jaki sposób uczniowie Szkoły Podstawowej w Starym Mieście uczyli się krytycznego odbioru reklam?

W najlepszy – powiedzmy, używając środka perswazji w postaci wyrazu wartościującego. W najlepszy, bo poprzez działanie, a konkretnie: poprzez tworzenie własnych spotów telewizyjnych. Premiera obydwu materiałów promujących nieistniejące (jeszcze!) produkty odbyła się podczas Szkolnego Dnia Nauki. Sądząc po reakcji grupy docelowej, reklamy spełniły swoje zadanie. Co prawda, lansowanych towarów na razie na rynku… brak, ale to już chyba zmartwienie przedsiębiorców.

Spoty telewizyjne i krótki reportaż z planu filmowego powstały podczas dwudniowych warsztatów, prowadzonych przez Michała Baranowskiego, właściciela firmy Good Film.

Pomysłów na reklamę mieliśmy bardzo dużo, więc zrobiliśmy głosowanie. Wygrały buty obronne. Ponieważ nie spodobała nam się pierwotna nazwa produktu, zmieniliśmy ją na „Black Power Shoes – opowiada Oriana z kl. VI d.

W rozwijaniu kreatywności u uczniów ważną rolę odgrywa atmosfera, w jakiej pracują. Tworzenie i dzielenie się autorskimi wytworami wymagają bowiem sporej odwagi oraz odporności nie tylko na ewentualną krytykę, ale i na spontaniczne reakcje odbiorców. A nad tym ostatnim – jak wiadomo – trudno zapanować. W tworzeniu warunków sprzyjających wyzwalaniu twórczości swój udział miał prowadzący warsztaty. Powiedzieć o Michale Baranowskim „profesjonalny operator kamery” czy „montażysta” to prawie nic nie powiedzieć, a przecież takie zawody wykonuje, współpracując od lat z ogólnopolskimi stacjami telewizyjnymi. Michał (bo tylko tak można się do niego zwracać) to wyjątkowy instruktor, edukator dzieci, młodzieży i dorosłych, z powodzeniem zarażający pasją do ruchomych kadrów. Tym razem też mu się udało. Pod jego okiem członkowie koła humanistycznego chętnie poznawali tajniki pracy agencji reklamowych oraz brali udział w produkcji spotów telewizyjnych oraz krótkiego reportażu. Jedyny problem, na jaki wskazali uczestnicy, polegał na tym, że zajęcia były „zdecydowanie za krótkie”.

Bardzo spodobał mi się klimat. Mieliśmy dużo swobody, dzięki czemu czuliśmy, jak wiele zależy od nas samych. Poza tym niesamowita była świadomość, że tworzymy zupełnie coś nowego. Dotąd nie mieliśmy okazji doświadczyć, jak to jest na planie filmowym. Ja na przykład przekonałem się, że za kamerą jest równie ciekawie, jak na scenie – dzieli się wrażeniami Mikołaj.

Poza butami obronnymi młodzież powołała do istnienia jeszcze jeden byt – wodę mineralną „Kropla anioła”. Czy w tej grupie praca przebiegała bez zakłóceń? Na szczęście… też nie. Twórcy reklamy musieli poradzić sobie nie tylko z nadmiarem pomysłów na realizację spotu, ale i z faktem, iż reżyser najczęściej jest jeden.

Grałam rolę anioła, ale równie ciekawe byłoby reżyserowanie scen – zwierza się Tatiana. – Według mnie najlepiej ma osoba, która te wszystkie pomysły wciela w życie, czyli reżyser – wtrąca Martyna, wyjątkowo dobrze radząca sobie z obowiązkami wspomnianej profesji. – Tak! Mnie też nie do końca odpowiadało stanie przed kamerą, bo moja bajka to reżyserowanie. Niestety, musieliśmy się tym dzielić – dodaje Maja.

Praca na planie to okazja do doskonalenia koncentracji, samokontroli i anielskiej cierpliwości. Czasami niepozorny impuls uruchamia całą lawinę niepożądanych zdarzeń, co powoduje, iż ujęcie trzeba powtórzyć. Żeby to raz..! Najgorsze, że aktorzy, którzy już kilkakrotnie odgrywali tę samą scenę, po każdym kolejnym: „Kamera, akcja!” muszą wydobyć z siebie pierwotny entuzjazm. O tym, jakie to trudne, przekonał się m.in. Piotrek, odtwórca roli jednego z aniołów: – Zdarzały się sytuacje, w których ktoś mnie rozpraszał. Czasami nie dało się zachować powagi na planie, więc musieliśmy wszystko robić od nowa. Ta praca wymaga iście anielskiej cierpliwości i dyscypliny wewnętrznej.

Podsumowując, piątkowe popołudnie oraz połowę soboty członkowie koła humanistycznego poświęcili na pracę, której efektem są dwie zaledwie kilkudziesięciosekundowe reklamy. I to jest prawda o pracy w mediach… A, przepraszam, młodzież odkryła też inną stronę mocy: Podobało mi się, że grałem w reklamie i że mogłem… zabłysnąć – wyznaje szczerze Gabryś.

Nawet jeśli spontaniczna wypowiedź ucznia nie wyczerpuje całej złożoności uwarunkowań i motywacji pracy w mass mediach, to z pewnością dotyka ważnego aspektu profesji twórców oraz nadawców treści medialnych. A jeśli chodzi o Gabrysia i resztę uczestników warsztatów, to wszyscy mieli okazję „zabłysnąć” podczas Szkolnego Dnia Nauki. Bo premierę reklam „Black Power Shoes” i „Kropli anioła” z pewnością należy uznać za udaną…

***
Warsztaty filmowe odbyły się w ramach programu innowacji pedagogicznej „Odkrywamy siebie, odgrywając kogoś innego”, realizowanej od dwóch lat pod kierunkiem Katarzyny Roszak-Markowskiej w Szkole Podstawowej w Starym Mieście. W „odkrywaniu siebie” pomogła młodzieży Biblioteka Publiczna Gminy Stare Miasto, która sfinansowała przedsięwzięcie, za co serdecznie dziękujemy. Słowa wdzięczności przesyłamy też panu Wojciechowi Ziemskiemu i Igorowi Szymoniakowi, absolwentowi Gimnazjum w Starym Mieście, za niepowtarzalne fotorelacje z wydarzenia.

Katarzyna Roszak-Markowska, nauczycielka SP w Starym Mieście
Fot. Wojciech Ziemski, Igor Szymoniak

Linki do spotów reklamowych:
Reklama “Black Power Shoes”
Reklama “Kropla anioła”

 
PROMOCJA, REKLAMA, PROMOCJA, REKLAMA